Niezwykłe odkrycie, czyli słów kilka o współczesnym wygodnictwie i patriotyzmie

Tego wpisu miało nie być. Powstał więc spontanicznie i bez większego namysłu. Muszę jednak dodać, że powstał dzięki temu oto artykułowi: http://www.zyciejestpiekne.eu/jestesmy-leszczami/. Jeszcze chyba nigdy żaden tego typu tekst tak mnie nie poruszył. Niby czytamy wszystko to, co już zostało powiedziane, a jednak coś sprawia, że zaczynamy naprawdę dostrzegać paradoks naszych czasów. Autor nie używa wielkich słów, nie podkreśla patosu i powagi sytuacji. I chyba ta bezpośredniość ujęła mnie najbardziej. Naprawdę warty przeczytania!

A temat Jego rozważań jest bardzo rozległy i można by pisać bez końca, ale chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Słowa nie rozwiążą problemu. Nie odzyskamy dzięki nim poczucia przynależności i przywiązania do ojczyzny. A jest nie za ciekawie. Wolimy to, co zagraniczne. Wakacje za granicą, śniadania, obiady i kolacje w Mcdonaldzie, coraz częstsza obecność angielszczyzny w polskiej mowie, bo to przecież jest cool. Hmmm, no ale wszystko jest dla ludzi, czyż nie? Dlaczego mamy z tego nie korzystać? Ja sama również do świętych nie należę i również jestem Polską amerykanką (pisownia celowa:). Jednak nasze wybory znacząco wpływają na późniejszą postawę wobec ojczyzny. Bo kiedy mamy wszystko, co zagraniczne. Ba! Kiedy powszechnie mówi się, że to co zagraniczne jest lepszej jakości, solidniejsze i ogólnodostępne, to jak mamy nie ulegać wpływom? Nie twierdzę, że mamy zamknąć się w swoim własnym kręgu, być obojętnym na dobra, które oferują nam inni. Ale bądźmy rozsądni i róbmy to z umiarem. Nawet najmniejszych krok w stronę poczucia polskości to duży wyczyn. Ja również cały czas próbuję i staram się robić malutkie kroczki. Chociaż na razie przypomina to raczej raczkowanie.

Zdaję sobie również sprawę, że nie łatwo jest być patriotą w kraju, gdzie na każdym kroku słyszymy o kłótniach politycznych, gdzie na każdym kroku jesteśmy kuszeni propozycjami od innych państw. Ale to właśnie zostać, walczyć, budować i ulepszać ojczyznę moim zdaniem powinno się nazywać patriotyzmem. Kiedyś wiązał się on silnie z wydarzeniami historycznymi i walką na froncie. Dziś trudno nam zdefiniować, co powinniśmy robić, by zostać patriotami. Niektórzy sądzą nawet, że jest to w pewnym stopniu niewykonalne. Ale przecież dla chcącego nie ma nic trudnego, nieprawdaż?

Podsumowując, patriotyzm istniał sto lat temu, istnieje i dziś. Nie zawsze jednak umiemy podać aktualną definicję tego słowa, określić, jakie inicjatywy trzeba podjąć, by dowieść swoją przynależność i przywiązanie do kraju. A więc istnieje. I co z tego? Kiedy krąg ludzi świadomych, zdeterminowanych by utrzymać niepodległe, rozwijające się państwo stale się zawęża…

/Uffff… Mam nadzieję, że udało Wam się wytrwać do końca:) Post długi i trochę refleksyjny, ale pisany z potrzeby serca. A już jutro (lub pojutrze:) kolejny (tym razem luźniejszy i krótszy) post.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s